For you justify my love...

Wpis

niedziela, 16 grudnia 2018

Bonita jak się patrzy

Oto ponownie wychodzę tu na balkon, ale dziś, w niedzielę, zapalić i z miejsca „mam temat czy inspirację” i to wręcz o walorze „galaktycznego eventu” czyli wydarzenia! To co się okazało w tej południowej godzinie było jak zaklęcie i hipnoza, niosło się dalej i dalej w rytm Jej, tej Bonity, powabnych kroków! Już donoszę o szczegółach tego niecodziennego wydarzenia. Oto pada śnieg, drobny jak kaszka manna, zefir z E, ziąb i zima na całego. A tu taka oto nuta, od razu robi się cieplej i z werwą myśli o wszystkim, rugując marazm i mentalną malignę czy powinowatą pogodzie chandrę! Po drugiej stronie ulicy wędruje nieziemska kobietka lat około ponad 40 – stu. Wzrost grubo ponad 175. Była na wysokich, kwadratowych i grubych koturnach koloru czarnego. Pnąc się ku górze mieliśmy super dopasowane do ciała i długich nóg jasnoniebieskie dżinsy, opisujące tę okolicę ciała w kształt, tak lubiany przez mężczyzn, „stalówki”. Bardzo kobiecy zarys ciała zatem dodatkowo „okraszał” walor „świadomie kreowanego, czyli dopracowanego, przemyślanego wdzięku i sex apeal - u”! Zatem biodra i pupa kształtne, wyraziste. Dalej – ciemnoniebieska ciasna i krótka kurteczka z kapturem naciągniętym na głowę, z zapasem, luzem. Pod szyją złoto – biała, wzorowana chyba w żółto - brązowe liście czy kwiaty - chusta, noszona jak apaszka. Twarzyczka pociągła i nieco pucata, piękna, wypudrowana i wycieniowana, tak, że sugerowała, była potwierdzeniem, pełni sił niewiasty. Słowem brak słów właśnie, zwłaszcza, że owe koturny umożliwiały i obligowały tę kobietę do skrajnie powabnego poruszania całym ciałem w czasie wędrowania trotuarem. To był dopiero wab i powab! Taki z pełnym wdziękiem i przekonaniem o własnej urodzie, taki płonący namiętnością i pełnią życia, integracji, własnych walorów i atrybutów – z niekłamanym i bez pruderii przekonaniem – co do własnego Piękna! Kobieta obsłużyła sprawnie bankomat i zawróciła na prawo, znów zachwycając wszystkich dookoła, w tym mnie oczywiście! Aha – pobierając kasę z bankomatu obejrzała się za siebie sprytnie i sprawnie, również z wdziękiem, a gdy wracała gdzieś tam do siebie czy do sklepu – otarła również z wdziękiem, ale też nie bez wątpliwości czy to na pewno wypada, tak Jej zależało na „dopięciu wszystkiego na ostatni guzik” (ja bym te guziki chętnie zadał, że śmiało i przecież, że w dobrym tonie zażartuję - w drugą stronę hi hi), nosek wierzchem lewej dłoni. Wszystko iście powabnie, nienagannie i z wdziękiem... Byłem dosłownie w szoku, jak to obserwowałem. I to wszystko, że zasuponuję „z dużym prawdopodobieństwem”, jak zwykle w „rytmie” zapewne zakładanego przez Nią niepośledniego wydarzenia, jakim było i być miało, Jej pojawienie się w pobliżu, czy pośród ludzi! Gwiazda, bonita, aplauz, pointa czy clou – tak, to było coś tak na Nią patrzeć. Pewność, świadomość, zintegrowanie oraz otwartość, z jaką „używała” swojego sex apeal - u sugerowała dojrzałość i wprawę w „grze Miłości” i tak, takiej Pani dałbym się prowadzić „do tańca i do różańca”! Słowem - „Bonita „jak się patrzy”!

 

Piękna i „chętna”... Otwarta, już miła – takąż mi się Ona jawiła... Jak Anioł czy „Twór Astralny” - chód, wygląd i ruch – rączy, z zasady „podwójny”, wręcz idealny! To Piękno no przecież zadane każdemu... Użyte by „siać” „niwę” „chcianemu”! Chcianemu poznania i poznawania – kogoś kto może znać i poznać „Rytm”   Zakochania! Tak „mówisz” wszędy nawet bez słowa – sieje się szansa, jak ponowa... Gdy idziesz tędy – jesteś „zadana”! W rytmie twych kroków – się okazuje – już warta kochania! Może spotkamy się jeszcze tu kiedyś znów – Ty, ja zaczniemy, z radością od – wrażeń bez słów! Wiem jedno, Miła, mam zawsze tak – odpowiem ochoczo, gdy dasz mi znak!

(c) praxis1

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
praxis3
Czas publikacji:
niedziela, 16 grudnia 2018 13:32

Kalendarz

Styczeń 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa