For you justify my love...

Wpisy

  • piątek, 25 listopada 2016
  • czwartek, 17 listopada 2016
    • Blondi fizykalnie co słuszne

      Kilka dni wstecz poszedłem sobie na pepsi do pizzerii. Była wczesna noc, chłodno, ziąb, wiadomo, listopad. Właśnie paliłem na zewnątrz, gdy nadeszła Ona – z koleżanką. Od razu zwróciła moją uwagę i słusznie! Zaraz do tego przejdziemy. Wróciłem do stolika i sączyłem powoli napój rurką spoglądając więcej niż śmiało, ale dyskretnie w Jej stronę. Ona była jednak z tych kobiet, które lubią być adorowane i dość często wstawała, to do baru, to znów łazienki. Ojej jak kręciła się ta „kwoczka” hi hi. Jak bym miał tylko jakiś znak, że „to dla mnie” te „boskie poruszenia” – wziął bym się ostro do dzieła. Miła, klimaksowo zadbana, porywająco piękna i rzucająca tym pięknem na kolana wszystkich – od koneserów i elity, takiej jak ja, po hołotę. Ubrana była w czerwoną, luźną koszulę w kratę z kołnierzykiem i także luźne spodnie dżinsy w kolorze niebieskim. Włoski blond, „zadane” luzem i jak słoneczko wokół pucatej i okrągłej twarzyczki o nienagannej cerze. Trochę jak „W.” z niedawnego opowiadania. Oczka średnio duże, kto wie, może zielone lub niebieskie? To by było dopiero. Jednak ta młoda kobieta mimo zauważalnej w zachowaniu skromności w spektrum innych aspektów osobowości, śmiało sobie poczynała w kwestii sex apelu. Oto zapewne nie miała biustonosza, ponieważ dostrzegłem, że piersi Jej jędrnie i powabnie „spływały” pod koszulą ku dołowi, takie cudowne kulminacje ciała o słodkim zarysie. I to nie wszystko – w podobnym „tonie” przygrywała pożądaniu ogólnie Jej sylwetka. Nie wiem – chyba lubiła się obijać i leżeć lub siedzieć przy kompie, bo miała kusząco nieco zgarbione plecki i wysunięty za linię nóg na kształt płytkiego „S” spód korpusu, tuż przy nazwijmy to „tych” hi hi okolicach, które takie banalne, a tak godne najwyższej uwagi i pożądania, eh! Słowem to pod Jej znakiem minął mi pobyt przy pepsi i chwalę sobie – takiego piękna i oryginalności nie spotyka się na co dzień…

      Czy Ty to wiesz, że oddam Ci cześć, jeśli opowiem o Tobie wszędzie gdzieś… Jak jesteś piękna, aż porażasz, a nawet nie skarcisz mnie mówiąc - „co Ty sobie wyobrażasz??” Zgódź się na tych śmiałych słów kilka, skoro ja wiem, co stanowisz od pasa do tyłeczka czy bez pruderii - tyłka! Lecz ja najbardziej chwalę sobie powiedzieć miło coś o Twojej osobie. O tym, żeś zawsze gotowa, mądrością służyć, jak Minerwy sowa… A Ona to, tak to, właśnie wie, że - bez tej wzajemności i przystawania, nie będzie nigdy Miłość nam dana. Ta Miłość jest właśnie tam i tu, gdzie i powszedni cel oraz zdrój mój. Gdzie męskość się z kobiecością styka, jak apogeum koncertu i gra tam najpiękniejsza muzyka…

      (c) praxis1

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      praxis3
      Czas publikacji:
      czwartek, 17 listopada 2016 15:02
  • sobota, 29 października 2016
    • Wątpiąca i sceptyczna ale przynajmniej zaciekawiona

      Co my? No rzeczywiście… Dziś spotkałem ją po raz pierwszy, ale dwukrotnie… Najpierw była dość przychylna i zainteresowana, choć tylko abstrakcyjnie i teoretycznie. Stała w towarzystwie kolegów i gdy wychodziłem z domu – długo patrząc mi w oczy przyglądała mi się z wyraźnym zaciekawieniem. Starała się imponować, ale dość neutralnie i pro forma, choć było to jednak do mnie adresowane. A nóż to ja? Zdawała się mówić swoim zachowaniem… Ale ja co? A może jestem fajnym facetem w sam raz z Jej perspektywy. Miałem wrażenie, że skądś mnie znała i zastanawiała się już kiedyś nad tym i w tym kontekście. Dlatego choć dzieliła nas różnica wieku, w Jej zachowaniu dało się dostrzec świeżość, aktualność i w ogóle fakt takich rozważań. I nie myliłem się. Po dwóch godzinach znów Ją spotkałem i tym razem wprost jawnie „uprawiała” taką analizę – w skupieniu, skoncentrowaniu mi się przyglądała i namyślała! Jej wyraz twarzy zmieniał się wraz z linią raz mniej, innym razem bardziej przychylnych myśli. Laska nie stroniła od śmiałych wniosków i co z dumą zauważyłem – czuła się raczej swobodnie, w ogóle nie zobowiązana, śmiała i pewna siebie w moim towarzystwie. Z pewnością stała za tym zjawiskiem również bardzo tu ważna Jej świadomość własnych zalet, od urody, przez wygląd i  osobowość, po inteligencję. Wszystko zatem – pełna integralność i pewność tylko pozytywnych przekonań na swój temat, łącznie ze świadomością, że są prawdziwe i słuszne oraz jedyne możliwe. Oto kilka szczegółów całego zdarzenia w drugiej „odsłonie”.

      Byłem właśnie w jednej z firm w moim mieście gdy weszła tam właśnie Ona, w towarzystwie bardzo dorosłych znajomych lub rodziny. Stąd też i dlatego zapewne czuła się notabene aż tak śmiało i bez pruderyjnie. Zacząłem właśnie rozmowę z pracownikiem owej firmy – Ona była tuż obok. I co się okazało? Kobieta ta patrzyła mi prosto w oczy w skupieniu i z natężeniem oraz uwagą, namyślając się cały czas intensywnie, jakbym rozmawiał tylko i wyłącznie oraz w ogóle z Nią! Na Jej twarzy malowała się postawa czasem respektu, czasem dopuszczalności, ale i „przesilenia” bezpośredniością i odwagą obecnych zapewne w Jej myślach. Była bowiem wyraźnie to skrajnie przychylna, to znów nieco skonsternowana wraz z tokiem mojej wypowiedzi. I chwalę sobie, jak już pisałem, jawnie to demonstrowała! Na koniec z wyraźną ulgą odetchnęła i odwróciła wzrok – chyba zaspokoiła swoje zaciekawienie, ale przede wszystkim podjęła, ja mam nadzieję, i tu napiszę, że tylko chyba pozytywną decyzję nieokreślonego rodzaju… W każdym razie mimiką twarzy powiedziała w linii mojego wywodu „No właśnie!” i to mnie wyzwoliło, uspokoiło, pozwoliło odsapnąć od „zniewolenia” Jej egzaltacją i prawie nonszalanckim zachowaniem. Może też i to tu było istotne, że tak szybko się znów spotkaliśmy, co wyzwoliło całe zajście o wspomnianej naturze i sensie… Ubrana była w średnio obcisłe dżinsy koloru nie intensywny niebieski, bodaj białe, sportowe buciki, adidasy i kurtkę blada zieleń. Naturalna blondynka, bardzo ładna z twarzy i ogólnie atrakcyjna młoda kobieta, ale tak młoda, że o atrybutach jak widać dziewczęcości w obyciu i wyglądzie. Dość wysoka, zgrabna, proporcjonalna. Nienaganna w linii ciała i ubioru. Boska…

      Nie wiem, choć chciałbym wiedzieć. Czy Ty jesteś dla mnie – czy ze mną będziesz. Choć czasem mam to – ponowne spotkanie, i czekam tęskniąc, wprost liczę na nie! Jesteś tu, choć nie widzę Cię często – lecz ja zawsze mam radość namiętną… Gdy znów Cię spotkam, może się zdarzy – zobaczę uśmiech na Twojej twarzy! I w linii już tego zdarzenia, jak uśmiech wypowiem słowa poważne, nie zwyczajne, jakby nie do powiedzenia… Że radość przynosi z Tobą spotkanie, że jest ono jak spełnienie marzeń – że  właśnie widzieć Cię - to najważniejsze, pośród zwykłych, innych zdarzeń…  

      (c) praxis1

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      praxis3
      Czas publikacji:
      sobota, 29 października 2016 11:25
  • poniedziałek, 24 października 2016
    • A russian beauty

      I dzisiejsza przygoda dzięki spotkaniu, olśnieniu i inspiracji! Dochodziłem właśnie do domu na swoim osiedlu, gdy na trotuarze zza rogu nadeszła Ona, piękna nieznajoma… Ubrana była w obcisły płaszczyk koloru szary grafit do bioder, na przepastnie długich i zgrabnych nóżkach zimowe, grube, czarne  legginsy. Buciki także czarne na wręcz „dyskretnym” koturnie, mimo, a może właśnie, że kobieta ta była i tak wysoka. Włosy rozjaśniane, w kucyku. Twarz i tu uwaga, jak całe Jej emploi – nieco wschodnia, taka z rosyjska. Ikonograf nie powstydziłby się tak finezyjnej, dostojnej i adekwatnej inspiracji! Spotykałem takie laski często podczas podróży do Białegostoku. Patrzyłem Jej prosto w oczy, a Ona odwzajemniła owe spojrzenie. Była bosko kontaktowa i śmiała, ale właśnie chyba z inspiracji i świadomości każdego atrybutu swojej urody oraz jej  emanacji dzięki finezyjnemu ubiorowi. Dominowała, „rozdawała uśmiechy”, czekała „na oklaski” w postaci zainteresowania płci przeciwnej. Królowa, caryca, księżna. Dostojeństwo i blichtr. Zapytanie i rychła, niezwłoczna pozytywna odpowiedź. Piękno iście z innego, ale i lepszego świata – bo zaklęte też w oryginalność. Panie i Panowie – oto Ona, tu u nas, i bądźmy w szoku, coś podobnego, a nieprawdopodobnego. Oto tu i teraz, w naszym mieście: „simply a russian beauty”!

      Kiedyś stanie się wprost ten cud! Dzień i noc, jak słodycz, miód. Wszystko już jasne – znane do granic. Zło, strach, gniew i stres, mamy za nic. Tak płyną radośnie kolejne dni – a Ty je wypełniasz z Miłości mi! Będzie to wszystko moim udziałem, popłynie w wieczność wraz ze znanym i poznawanym… Zawrze się we wprost boskim i tylko naszym - ku sobie – radosnym, tkliwym wyznaniem, które na zawsze jest zobowiązaniem: „Tak, kocham Cię, moje kochanie”… 

      (c) praxis1

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      praxis3
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 24 października 2016 13:41
    • M.

      Spotkałem Ją wczoraj wieczorem. Ostatnio widzę M. rzadko – studiuje w Warszawie. Jest bodaj na trzecim roku. A szkoda, że rzadko. Jest tak piękna, iż właśnie ta kobietka mnie zawsze i finalnie inspiruje oraz motywuje w każdej koincydencji zdarzeń, także wręcz na odległość. Tym razem rozmawiała opodal z jakimś kolesiem. I świetnie – brak wprost słów jaka to jest pod względem osobowości niesamowita laska! Wszystko w Niej mi się podoba, ale zwłaszcza owe wspomniane walory duszka. W ułamku sekundy definiuję je jako skrajnie zintegrowanie kobiecej wrażliwości, ze spontanicznością, dynamiką, aktywnością i otwartością na doświadczanie życia. Zaradność czy rezolutność to Jej druga natura! Stąd pełne ufności Jej wejrzenie prosto i długo w oczy podczas rozmowy, ale i mijania Jej na ulicy. Jest to porażające, wzbudzające pewien respekt, a nawet tkliwą troskę, zaufanie do umiejętności i doświadczenia wokół spraw „z życia wziętych”! Zdaje się pytać tym zachowaniem – co się tu zdarzy, wydarzy i  dokona?? Powiedzieć o Niej żywioł, tak, ale jak letnia burza czy pływ na oceanie! Tak przejawia się w Niej pełna i bez pruderii emanacja piękna ducha z pięknem ciała, co wzięte przez Nią pod uwagę i jeden z sekretów tego cudu. Cudu zgarnia ludzkiej natury w najlepszej możliwie odsłonie czy wersji, z boską, świetnie i umiejętnie „podaną” czy „dobytą” powierzchownością…

      Ubrana tym razem była po studencku, w lekką, do talii, rozpiętą i „pokaźną” „wokół” czy względem ciała czarną skórę z białym nadrukiem na plecach, obcisłe spodnie oraz lekkie buciki. Ta blond włosa piękność tym razem przyodziała obcisłą i średnio ciemną, bodaj wełnianą czapeczkę, spod której kosmki włosów sięgały częściowo do piersi, częściowo opadały z tyłu na plecy. Jak zwykle wyglądała fantastycznie. Piękno w każdym calu!

      Kochać Cię, to jak brzask – przed pięknym dniem! Ty chcesz, więc niech się zdarzy, wszystko, tak wszystko o czym marzysz. Nasze życie współgra tą nutą: odnaleźć szczęście, teraz i tutaj! Być i już, mieć swe spełnienie, to życie wieść pięknie, niczym, jak piszę, tkliwe marzenie! Marzenie, ale my już tak mamy, bo chcemy wszystko i o wszystko się bez problemu wystaramy! I pisząc wprost, to  mamy – więc co? Dzień po dniu, piękno, dobro, radość, szlachetność i dokonania – to frapuje i to jest właśnie życie nasze – ja i Ty mówimy: „To jest to!!”.

      (c) praxis1

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      praxis3
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 24 października 2016 13:38

Kalendarz

Grudzień 2016

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31  

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa